top of page

Co z tą hiperwentylacją


Współczesne popularne techniki oddechowe szukają sposobów, by szybko uzyskać dobrodziejstwa naturalnego zawieszenia oddechu (kumbhaka) i regulacji przepływu prany (energii życiowej) w organizmie. Jak to wygląda w kontekście nauk i przekazu Himalajskich Mistrzów?


Podstawą wszelkich oddechowych praktyk jest opanowanie sztuki oddychania prawidłowo angażującego przeponę. Dopiero na bazie tej umiejętności wprowadza się inne ćwiczenia - równoważące, wyciszające, polegające na uważnej obserwacji i przemieszaniu punktów koncentracji uwagi w ciele (nadi shodhana, wydłużanie wydechu 2:1, ujjai, brahmari, oddech wzdłuż kręgosłupa), a na końcu dynamiczne, energetyzujące (kapalabhati, bhastrika, agnisara, deergha swasam, agniprasana). Wtedy i dopiero wtedy. Czasem ugruntowanie prawidłowego oddechu spoczynkowego, w stanie czuwania, śnienia i snu głębokiego, wymaga kilku miesięcy; czasem mniej, zależnie od indywidualnych predyspozycji i oddechowych nawyków.


Oddech prawidłowo angażujący przeponę jest płynny, cichy, bez wymuszonych przerw, równomierny (4 właściwości oddechu). Jak go opanować i na czym dokładnie polega, możesz się dowiedzieć na przykład z mojego e-booka "Przypomnij sobie swój oddech. Przewodnik transformacji oddechu" https://www.dobryoddech.pl/warsztaty-i-e-book albo innych publikacji na tej stronie.


Bardziej skomplikowanym ćwiczeniom pranayamy może towarzyszyć kontrolowane wstrzymanie oddechu. Bazą do tej praktyki jest obserwowanie przejścia między wdechem i wydechem podczas oddychania spoczynkowego prawidłowo angażującego przeponę. Uczymy się jak naturalnie rozszerzać to przejście i pozostawać w stanie zatrzymania (zawieszenia, rozciągnięcia) oddechu bez stresu, czy napięć. Te bardziej skomplikowane ćwiczenia nie są niezbędne, ale mogą być pomocne. Nie musisz ich praktykować, wystarczy, że nauczysz się obserwować wdech (pierwsza pranayama), wydech (druga pranayama), przejście między nimi (trzecia pranayama) oraz całość tego procesu, przemieszczającego pranę w twoim ciele (czwarta pranayama).


Wszystkie te ćwiczenia nie są celem samym w sobie - korzyści dla zdrowia i naszego samopoczucia są jedynie ich skutkiem ubocznym. W założeniu mają służyć koordynacji poruszeń umysłu, by po odpowiednim przygotowaniu pozwolił ciału usiąść nieruchomo w pozycji, w której głowa, szyja i tułów są w jednej linii (asana), doświadczył przepływu prany w ciele (pranayama) wycofał zmysły do wewnątrz (pratyahara), skoncentrował się na jednym punkcie (dharana), a cała twoja istota oddała się medytacji (dhyana) i zatopiła się w samadhi, doświadczając samourzeczywistnienia. Innymi słowy, służą temu, by żyć tu i teraz, w pełni doświadczając, tego kim jesteśmy, swojej prawdziwej natury, bez lęku, działając dla dobra wszystkiego, co istnieje, zgodnie z pieśnią, głosem swojej duszy.


To tak w wielkim skrócie. Bardziej szczegółowo można posłuchać o tym w audycji na strumieniu Moniki Cichockiej, która zaprosiła mnie do rozmowy o medytacji w tradycji Himalajskich Mistrzów https://youtu.be/3aW9I29K__c.


Jak podchodzą do oddychania współczesne popularne metody i techniki? Obserwowanie przejścia między wdechem i wydechem oraz jego sukcesywne wydłużanie skutkujące kontrolowanym zatrzymaniem oddechu, zamieniają na eksponowanie ciała na ekstremalne bodźce poprzez hiperwentylację - przyspieszone oddychanie w określonym czasie.


Zanurkowałam w teorię stojącą za tą metodologią. Ustaliłam, że ich twórcom chodzi o to, by relatywnie szybko tak wytrenować chemoreceptory w mózgu, by zwiększyć jego ekspozycję na dwutlenek węgla i wydolność organizmu na pozostawanie bez tlenu. Po co? By przywrócić organizmowi homeostazę, zdolności samoregulacji, zdrowie psychiczne i fizyczne. Twórca jednej z tych metod mówi o utraconym połączeniu ze sobą i z naturą, przywróceniu którego ma to wszystko służyć. Czy to piękne założenie jest widoczne w publicznym odbiorze?


Ciekawie swoje poszukiwania w tej materii opisuje James Nestor m. in. w rozdziale 9 i 10, bestsellerowej książki Oddech. Naukowe poszukiwania utraconej sztuki. Opisuje, że praktyki te często wyglądają spektakularnie i zjawiskowo, praktykujący przejściowo doświadczają odmiennych stanów świadomości, zalewu wspomnień i wrażeń z umysłu nieświadomego bądź z podświadomości.


Zdarzyło mi się otrzymać pytanie, czy polecam te metody, oparte na przejściowej hiperwentylacji, stosowane bez wcześniejszego zrozumienia mechaniki oddechu i bez uwzględnienia holistycznego kontekstu. Nie jest to moja ścieżka, nie potrafię doradzić, czy to jest dla ciebie dobre. Ty sama, sam wiesz, co cię woła, gdzie cię prowadzi twoja sankalpa shakti - determinacja do samourzeczywistnienia, bezpośredniego doświadczania Twojej prawdziwej natury.


Czy rytm i dyscyplinę, wnoszące w codzienność harmonię, może zastąpić intensywna hiperwentylacja, której towarzyszy spięcie ciała albo inhalowanie się mieszanką powietrza z dużą domieszką dwutlenku węgla (jak opisuje James Nestor) ? Ty wybierasz, słuchaj wewnętrznego prowadzenia. Ja stosuję ćwiczenia jogicznej dynamicznej pranayamy i tak, wydarza mi się czasem kontrolowana dłuższa kumbhaka. Nie jest ona jednak celem mojej praktyki. Paradoksalnie, przychodzi jako naturalny efekt praktyki, zanurzenia w świadomości. Kiedy naturalnie i w niewymuszony sposób oddychasz około 6 razy na minutę (cykl wdech-wydech trwa 10 sekund), można mówić o relaksacji, 3-4 razy na minutę (cykl wdech-wydech trwa 15-20 sekund) - o głębokiej relaksacji, 1-2 razy na minutę (cykl wdech-wydech trwa 30-60 sekund) - o zbliżaniu się do medytacji. Dalsze spowalnianie oddechu to jeszcze głębsze zanurzenie się w medytacji, ku roztopieniu się w świadomości, samadhi. Mistrzowie jogi oddychali raz na minutę albo wolniej, i było to naturalnym efektem systematycznej praktyki i stylu życia.

Wszystkie modne współcześnie techniki oddechowe wywodzą się ze starożytnych praktyk duchowych (nie mylić z religijnymi), których integralna częścią były ćwiczenia oddechowe, jednak całkowicie wyjmują je z kontekstu duchowości. Ogranicza się nierzadko ich istotę do zjawisk fizycznych, namacalnych korzyści w świecie zewnętrznym.


Moja droga polega na rozszerzaniu umysłu świadomego w stanie czuwania, przez różne praktyki angażujące ciało, oddech, umysł, by objął to, co jeszcze we mnie uśpione, ukryte głęboko w podświadomości lub nieświadomości. Nie widzę dla siebie celowości doświadczania ekstremalnych doświadczeń hiperwentylacji. Za to z radością i ekscytacją chodzę boso po ziemi i wskakuję do zimnego jeziora (ale morsowanie jest wciąż przede mną:).

Wybieram przytulenie do starego drzewa, jego mądrości i chropowatości, dotykanie kamieni, obserwowanie zwierząt, a potem przygotowanie i medytację w naturze - jeśli mam taką okazję, czy w jakiejkolwiek innej przestrzeni, która mnie nie rozprasza. Zazwyczaj jest to dębowa podłoga w moim mieszkaniu.


Na co chcę zwrócić uwagę - jeśli eksperymentujesz z oddechem, upewnij się, że nie przenosisz nawyków (wzorców) oddechowych z tych ekstremalnych ćwiczeń na swój oddech spoczynkowy - w stanie czuwania, śnienia i snu głębokiego. O to, co się dzieje z twoim oddechem, gdy śpisz zapytaj bliską osobę albo zarejestruj dyktafonem, co się dzieje, kiedy śpisz. Upewnij się, czy nie zaczynasz w oddychaniu spoczynkowym napinać ciała, twarzy, gardła, czy nie oddychasz za szybko, za płytko, czy nie ruszasz wysiłkowo tymi częściami ciała, które w oddychaniu spoczynkowym powinny być zrelaksowane (ramiona, barki, klatka piersiowa). Czy nie wypychasz brzucha? Czy nie oddychasz głośno? Czy nie zacząłeś w nocy chrapać?

Doświadczaj mocy swojego oddechu, eksploruj go z radością - w każdy sposób, który wspiera twój dobrostan.


Ścieżka jest wszędzie.







47 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page